55 lat Frecce Tricolori!

W ostatni weekend we włoskim Rivolto świętowane było 55 lecie Frecce Tricolori  – zespołu akrobacyjnego Włoskich Sił Powietrznych. Nie mogliśmy tego przegapić.

Pokazy otworzyła nasza narodowa grupa Biało Czerwone Iskry, następnie na niebo wskoczyli The Royal Saudi Air Force Aerobatic Team na siedmiu zielonych samolotach BAE Hawk. Po nich miejsce na niebie zajęły trzy Fly Synthesis Texan ze smugaczami. Kolejną atrakcją był podwójny przelot formacji składającej się z historycznych i obecnie używanych samolotów Włoskich Sił Powietrznych.  Po wspólnym locie w szyku wszystkie samoloty po kolei zrobiły low-passa, tuz po tym pokaz dali Royal Jordanian Falcons na maszynach Extra 300L. Nasz wzrok zwrócił uruchamiający się śmigłowiec, jak się potem okazało była to Agusta-Westland AW-149, której pilot przywitał nas pokazem możliwości tego wiropłata. Po nim wskoczyła ekipa „Les Diables Rouges” na samolotach SIAI-Marchetti – SF-260. Sporym świstem zwróciła na siebie uwagę kołująca do pasa grupa Midnight Hawks na szarych samolotach BAE Hawk, która dała bardzo ładny pokaz. Następnie poderwał nas znajomy dźwięk śmigłowca AH-64D Q-05 Apache.

Przyszedł w końcu czas na organizatorów całego zamieszania – Frecce Tricolori. Odlecieli oni jednak w nieznanym kierunku i wrócili po paru godzinach. Zamiast 10 samolotów, zobaczyliśmy mały punkcik na niebie i jak się zaraz okazało był to Luca Bertossio, który z szybowca Fox wyciągnął maksymalne możliwości. Po jego lądowaniu na ścieżce podejścia zobaczyliśmy Dassault Falcon 900EX Włoskich Sił Powietrzynch, który dokołował na drugą stronę lotniska. Za nim siadł C-130 Hercules należący do Royal Saudi Air Force. Po nim na pas dokołowała Extra EA330SC pilotowana przez kobietę Aude Lemordant.

W pewnym momencie zobaczyliśmy wielkie kłęby czarnego dymu i wielki huk – tak jest, był to nasz MiG-29 pilotowany przez kpt. Adriana Rojka. Dokołował on do pasa i po fenomenalnym starcie dał piękny pokaz możliwości rosyjskiego myśliwca z biało-czerwoną szachownicą. Po smokerze na niebie zaprezentowała się hiszpańska grupa Patrulla Aguila na siedmiu samolotach CASA C-101, którzy również trzymali wysoki poziom pokazów. Po ich lądowaniu nadlecieli wkońcu Frecce Tricolori, ale znów się zawiedliśmy, gdyż nie był to pokaz a jedynie rozejście i lądowanie. Wynagordzili nam to piloci z Turkish Stars – piękny pokaz z cudownym rozejściem na końcu. Po chwili zobaczyliśmy dwa punkciki na podejściu – były to dwa Eurofightery, zaraz za nimi nadleciał Panavia Tornado. Wszystkie trzy myśliwce należały do Włoskich Sił Powietrznych. Koleje na niebie były :C-130 Hercules z wypuszczonymi cewkami do tankowania w powietrzu w towarzystwie śmigłowca. Podobny przelot wykonała załoga Boeinga KC-767A w obstawie 4x Tornado i 2x Eurofighter.

Ciekawy pokaz „gimnastyki na skrzydle” wykonali The Breitling Wingwalkers na samolotach Boeing Stearman A75. Znowu ujrzeliśmy coś na podejściu – tym razem było to coś grubszego, a mianowicie Airbus A330-202 włoskiej linii lotniczej Alitalia w towarzystwie Eurofightera. Kolejną grupą na niebie byli Patrouille Suisse na sześciu F-5E Tiger II. Udaliśmy się powoli w drogę powrotną mając nad głową pokaz włoskiego Eurofightera, który jak zawsze rządzi na pokazach. Wisienką na torcie miał być pokaz solenizantów – Frecce Tricolori, ale jak dla mnie nie było rewelacji. Zrobili sporo dymu i większość wystepu odbywała się za nim.

Podsumowując wartało przejechać 1100 kilometrów, by uczestniczyć w tej genialnej imprezie. Trójkolorowi nie zaprezentowali w pełni swoich umiejętności, jednak nasz, polski MiG-29 i Eurofighter pokazali na co ich stać, nie mówiąc o grupach akrobacyjnych.

Tekst i zdjęcia: Mateusz Świerk