Air Show Radom – weekend na dopalaczach!

Air Show Radom to impreza, której nie trzeba przedstawiać. Nie mamy zamiaru pisać o tym, że jest to jedna z najlepszych i największych imprez w środkowej Europie. Mamy zamiar napisać, że jest to NAJLEPSZA impreza lotnicza w tej części starego kontynentu.

Choć pokazy w Radomiu oficjalnie zaczynały się w sobotę o 9 rano, my na miejscu byliśmy już w piątek skoro świt. Dlaczego? A no dlatego, bo to co można oglądać na wystawie statycznej musi kiedyś przylecieć. Zazwyczaj jest to dzień przed imprezą. Piątkowy przyjazd jest też świetną okazją do oglądania lotów treningowych przed pokazami. Czy się opłacało? Jasne! Każdy dzień z palnikami nad głową jest dniem udanym.

Sobota (którą opisujemy) i Niedziela to już tłumy ludzi na lotnisku i w jego okolicach. My pokazy postanowiliśmy oglądać z najlepszej spotterskiej miejscówki w Radomiu – ul. Skaryszewskiej. Swój obóz rozłożyliśmy na polu tuż obok składu opału, skąd mieliśmy idealne miejsce do podziwiania podniebnych ewolucji. W godzinach 9-12 oglądaliśmy tzw. Blok Aeroklubowy, w którym prezentowali się piloci cywilnych maszyn. Najciekawszą jak dla nas była TS-11 Iskra – jedna z dwóch prywatnych w Polsce. Dobrze, że są ludzie, którzy mają czas, chęci i wór pieniędzy, żeby utrzymywać te maszyny zdolne do lotu. Choć służą one jeszcze do szkolenia pilotów wojskowych w Dęblinie, to już za niedługo zostaną zastąpione nowym włoskimi M-346 Master. Wtedy na pokazach będziemy mogli oglądać już tylko prywatne ostatnie polskie odrzutowce.

Impreza rozpoczęła się na dobre ok godz. 12:30 defiladą statków powietrznych należących do Wojska Polskiego. Jako pierwsze przeleciały z Biało-Czerwone Iskry w składzie sześciu TS-11, a następnie: 6x PZL SW-4 Puszczyk, 4x Mi-2, 4x PZL W-3 Sokół, 4x Mi-8, 4x Mi-24, 4x PZL M-28 Bryza, 3x C-295M CASA, 2x C-295M CASA + C-130E Hercules, 6x SU-22, 6x MiG-29, 6x F-16 Block 52+, defiladę zamknęły 8x PZL-130 Orlik TCII. Gdy orliki zniknęły za horyzontem, z wielkim hukiem z lotniska na Sadkowie wystartował polski MiG-29 i zaczęła się prawdziwa jazda na dopalaczach.

W Radomiu mogliśmy zobaczyć całą gamę myśliwców używanych w Europie takich jak: MiG-29, F-16, Eurofighter, Rafale czy legendarny MiG-21. Nie zabrakło również grup akrobacyjnych: Orlik, Biało-Czerwone Iskry, Patrouille Suisse, Patrulla Águila, Baltic Bees oraz gwiazda pokazów Frecce Tricolori.
Ciekawostką pokazów był turecki śmigłowiec T-129 ATAK, który jest proponowany jako następca polskich Mi-24 w programie „Kruk”. Kolejnymi wiropłatami jakie podziwialiśmy były SW-4,  W-3 czy Mi-24. Zdecydowaną gratką dla miłośników „wiatraków” była grupa akrobacyjna Patrulla ASPA, która lata na pięciu maszynach  Eurocopter EC 120 Colibri.

Prawdziwie bombowo zaprezentowały się w pokazie misji CAS dwie pary F-16 oraz SU-22. Ich nalotowi towarzyszyły efektowne wybuchy i kłęby czarnego dymu. Jak mówią niektórzy, był to prawdziwie „zadymisty” pokaz.

Niestety sobota okazała się pechowa dla załogi śmigłowca Robinson R44 (SP-TVN), należącego do jednej ze stacji telewizyjnych. Maszynę dopadła usterka i pilot musiał lądować awaryjnie  ok. 2 km od lotniska. Śmigłowiec został zniszczony, ale załoga wyszła z opresji praktycznie bez szwanku.

Z Radomia wyjechaliśmy w poniedziałek ok godz. 12, gdyż nie mogliśmy sobie odmówić sfotografowania odlotów, ekip z Radomia.

Podsumowując: Polecamy dopalacze! Ale nie te, sprzedawane spod lady, tylko te dopalacze silników odrzutowych! Choć uwaga nawet ich oddziaływanie może zakończyć się opętaniem przez złego ducha o imieniu Wojtek:)

Tekst: Artur Kucharski


Zdjęcia: Bartosz Kolanko


Zdjęcia: Karolina Guzek


Zdjęcia: Mateusz Świerk


Zdjęcia: Paweł Hawrot


Zdjęcia: Artur Kucharski