Aviatická pouť 2018 – lekcja historii na stulecie.

Jak zawsze przed wyjazdem z pewnym niepokojem spoglądałem na prognozy pogody. Te, jakże by inaczej, zwiastowały wszelkie możliwe plagi: pełne zachmurzenie, deszcz i burze. Nasi dzielni meteorolodzy zapomnieli tylko o gradzie. Po ich ostatnich wpadkach zdecydowałem się jednak zignorować te kasandryczne przepowiednie. Jak się okazało słusznie. Pogoda w Pardubicach, zwłaszcza w sobotę, dostosowała się do poziomu imprezy, a ta była po prostu świetna.

Główną zaletą pokazów w Pardubicach było skoncentrowanie się na historii. Na stulecie czeskiego lotnictwa organizatorzy zadbali, by na niebie nie zabrakło maszyn nawiązujących do jego początków. Nad głowami widzów paradowały więc repliki Blériota XI, Avii BH.1, Přikryla-Blecha PB-6 Racek czy Beneša-Mráza Be-60 Bestiola. Walkę w powietrzu toczyły Nieuport 12, Fokker Dr.I, Fokker D.VIII i Morane-Saulnier BB. Nie zabrakło też historycznych maszyn z okresu II wojny światowej, a wśród nich prawdziwych legend jak myśliwce Supermarine Spitfire i Lockheed P-38 Lightning oraz bombowiec North American B-25 Mitchell. Łyżką dziegciu w tej beczce miodu była nieobecność sowieckiego Iła-2 i amerykańskiego Corsaira, ale o tych stratach wiadomo było już wcześniej.  

Aviatická pouť to dobra lekcja także dla organizatorów obchodów stulecia polskiego lotnictwa. Być może jeszcze nie jest za późno, i – na przykład w Radomiu – pojawią się repliki maszyn, które tworzyły zaczątek lotnictwa z biało-czerwoną szachownicą. Na razie jednak zapowiada się impreza pod tytułem „Samoloty, na których nie walczyli Polacy”.  Co nie znaczy, że nie będziemy z przyjemnością podziwiać popisów licznie awizowanych grup akrobacyjnych.