Erszoł po Śląsku… czyli Fajera na Muchowcu

Ryk lotniczych silników i zapach spalin zmieszanych z oparami parafiny ściągnęły tłumy widzów na drugą edycję Śląskiej Fajery na katowickim Muchowcu. Przy pięknej, słonecznej pogodzie mogli podziwiać popisy wyśmienitych pilotów z kraju i zagranicy.
Polskę reprezentowali między innymi Artur Kielak, Łukasz Czepiela i Maria Muś oraz grupa Firebirds. Na Muchowcu pojawił się też Marek Forystek w swoim pięknym Boeingu Stearmanie.

Podobnie jak przed rokiem cieszył oczy swoją piękną linią legendarny amerykański myśliwiec North American P-51D Mustang. Austriacka grupa Flying Bulls zaprezentowała aż cztery maszyny ze swojego Hangaru 7 w Salzburgu,: bombowiec North American B-25 Mitchell, myśliwce Lockheed P-38 Lightning, i Chance Vought F4U Corsair oraz maszynę treningową North American T-28B Trojan.

Jak zwykle świetny pokaz dały grupy czeska – Pterodactyl Flight i słowacka – Retro Sky Team. Można by wymieniać w nieskończoność… choć były i rozczarowania, jak choćby pokaz pary polskich F-16.

Trzeba pamiętać, że FAJERA nie jest imprezą wyłącznie lotniczą. Widzowie mogli więc obejrzeć pokazy przygotowane przez grupy rekonstrukcji historycznych. Tym razem poświęconych stuleciu powstań śląskich.

Podsumowując. Organizatorom udało się dokonać trudnej sztuki zrobienia bardzo fajnej imprezy (mimo spaprania kilku detali, które pozwolę sobie przemilczeć). Strach pomyśleć co by było, gdyby uniknęli błędów. Jeśli potrafią się na nich uczyć, to w przyszłym roku konkurencjo drżyj – szykuje się impreza na szóstkę.