Gorące pokazy w andaluzyjskim słońcu

Od dłuższego czasu ostrzyłem sobie zęby na Festival Aereo Internacional w andaluzyjskim Torre del Mar.  W Hiszpanii bywałem nie raz, także z aparatem, ale nigdy na pokazach lotniczych. Wydawało mi się, że pokazy na nadmorskiej plaży to będzie kaszka z mleczkiem. Pięknie doświetlone maszyny na błękitnym niebie. Żyć nie umierać. 

Dopiero na miejscu uświadomiłem sobie, że będzie dokładnie odwrotnie. Pierwsza obawa pojawiła się, gdy dotarło do mnie, że spora część kadrów będzie pod słońce. Drugi problem zafundowałem sobie sam. Przezornie nie chciałem się pakować w środek plaży, by widoczności nie zasłaniały mi parasole i altanki. W efekcie samoloty latały daleko od miejsca, które wybrałem. Na koniec jeszcze falowanie powietrza… większe niż się spodziewałem. Z drugiej strony czego w zasadzie oczekiwałem? W końcu przez cały tydzień temperatura rosła z dnia na dzień. Okazało się więc, że z marszu nie zwojuję za wiele i sam sobie jestem winien. Mogłem tylko z zazdrością patrzeć na lokalnych spotterów, którzy rozmieścili się na różnego rodzaju łodziach. Dla nich samoloty latały w całkiem przyzwoitej odległości. No i nie dzielił ich od maszyn pas rozgrzanej plaży generującej potężne falowanie.

 Na szczęście nigdy nie ma tak, żeby wszystko nadawało się wyłącznie do kosza. Może i na niektórych zdjęciach widać szumy i zniekształcenia wywołane upałem, ale mam nadzieję, że nie przeszkodzi to Wam w złapaniu klimatu tej naprawdę fajnej imprezy… a może właśnie dzięki temu poczujecie żar andaluzyjskiej plaży w niedzielne lipcowe południe. Zwłaszcza, że pokazy zgromadziły tłumy fanów wszystkiego co lata i hałasuje, a organizatorzy zadbali, by te tłumy nie wyszły zawiedzione. Na pierwszy ogień poszły maluchy stare i nowe (CASA 1.131E Jungmann i Sadler Vampire). Później było coraz bardziej ciekawie. Miedzy innymi ładny pokaz dał Jorge Macias na samolocie Laser 300. W powietrzu zaprezentowały się też Jaki-52 z grupy Jacob-52 i jak zawsze świetni AeroSPARX. Po nich andaluzyjskie niebo objął we władanie zespół określany przez Hiszpanów jako Patrulla Suiza. Wbrew pozorom to nie Patrouille Suisse na Northropach F-5E Tiger II, a inna szwajcarska formacja złożona Pilatusów PC-7 znana jako Swiss Air Force PC-7 Team. Występ bardzo efektowny. Jeśli do tego dodamy naprawdę długie pokazy samolotu gaśniczego Canadair CL-415, transportowej CASY C-212 oraz Eurofightera, to chyba nie ma wątpliwości, że w Torre del Mar było co podziwiać.

 Na koniec może jeszcze kilka słów o finałowej atrakcji pokazów – hiszpańskiej grupie Patrulla Águila. Nawet tylko dla nich warto się było wybrać do Torre del Mar. Byli absolutnie wspaniali. Warto pamiętać, że swoje umiejętności już niedługo zaprezentują polskiej publiczności podczas radomskiego Air Show 2018.