Kraj piwem i flarami płynący – Ostrava 2018

 Dobrý den Ostravo!

 

    Niestety wszystko co dobre kiedyś się kończy… Już po raz ostatni w tym roku ekipa EPKR udała się na pokazy do Ostrava NATO Days 2018.

 

    Razem z Bartkiem, Maćkiem i Pawłem naszą podróż rozpoczęliśmy już 13.09 o 4 rano aby przebyć drogę w miarę żwawo. Trasa minęła przyjemnie, wesoło i całkiem szybko. Na miejscu zameldowaliśmy się po 8:30 rano. Albrechticky przyjęły nas słonecznie i po zebraniu kilku rzeczy udaliśmy się na buraki aby czekać na przyloty. Spędziliśmy tam prawie cały dzień, pogoda dopisywała, piwko było zimne i B52 też było. Po powrocie pod auto postanowiliśmy coś wtrącić na ciepło, więc w ruch poszedł grill. Już nawet zaczęli zjeżdżać się pierwsi znajomi. Wieczór przebiegł spokojnie, pod znakiem uśmiechu i wcześniej wspomnianego piwerka. Jedynie prognoza pogody na piątek popsuła nam nie co humory, gdyż zapowiadało się deszczowo, zimno i pochmurnie. W całkiem nie najgorszych humorach poszliśmy spać.

    I masz ci los! Pieroński deszcz… Otwieramy oczy w piątek i co widzimy? Niebo zaciągnięte jak stare majty na plecy.. ciemno, szaro… Czyli nici z focenia. Kilka przylotów, trening w ciemni..  Ehh no cóż, bywa i tak. Jakoś przepchnęliśmy ten piątek z nadzieją na sobotnią pogodę i oderwania ( na które tak wszyscy czekają ). Piątek spędzony „barowo” czyli przy piwku ze znajomymi. Dobranoc.

    Sobota.. No sobota to dała po garach ! Ten bury piątek nie poszedł na marne. Oderwania na burakach były takie jak powinny być po tym deszczyku. Wywoływały mega gęsią skórkę a zaczęło się od polskiej Fki i flar. Flary, flary i jeszcze raz oderwania! To tak jak ze skarpetkami – tego nigdy nie za mało! Pogoda była rewelacyjna, wspaniała i inne ahy ohy. Obfocilismy się jak głupi. Nie było czasu na pierdoły. Szybki łyk piwka i już zza drzew wypadały palniki. Następny w kolejce był Eurofighter – tego gada to dopiero się oderwania trzymały. Cud, miód, delikatesiki i tęcza. Tak, tęcza ( ale na szczęście nie ta co widać buzię w tym tęczu 😀 ) Pierwszy raz widziałam takie piękności w jednej chwili. Takie widoki na długo pozostają w pamięci każdego spottera. Mogłabym się o tym rozpisywać jeszcze kilka stron ale po co – poniżej będziecie mogli ujrzeć nasze łowy. Chwilkę później nasze aparaty łapały już  Belga ‘Vadora’, Duńskiego F16,  i Horneta z Finlandii, który także rzucił na nas flary I to dosłownie – niebo na kilka sekund utonęło w morzu flar – „ SZAPO BA”. Chwilę po nim śmigały już nad nami Szwedzkie maszyny, miedzy innymi Lansen, Draken i Viggen, następnie Czeski Gripen i fly pass Migów. Zauroczył nas również francuski Ralafe w pięknym czarno – czerwonym malowaniu, Eurofighter RAF – pięknie panowie pozowaliście!

Sobota spędzona świetnie. Bez przesady będzie jeśli powiem, że było pięknieeeee! Ba, było zaje * ! Nasi przyjaciele i znajomi po raz kolejny nie zawiedli. Wiele razy wspominani ‘Łolczak pak’ czyli Paulinka i Sebastian  ( dziękuję za czapeczkę 🙂 ) oraz Kaziu. I wielu, wielu innych spotkanych i poznanych. dzień zaliczony na 6 +! Padnięci jak kaczki zasypiamy w śpiworkach aby już w niedzielę powtórzyć mega dzień.

Ale za to niedziela, ale za to niedziela będzie dla nas! I długo nie trzeba było czekać aby słowa tej piosenki przeszły w czyny. Słoneczna niedziela, rozpoczęła się grubą pompą. MI24 na pomarańczowo przeszło niziutko nad głowami i obudziło każdego śpiocha. Brawo wy! Tuż po nim Duński F16 przygrzmocił flarami, następnie Jurek RAF, francuski Rafałek i hiszpański Tygrys – Eurofighter. Moje ręce już chciały odpaść pewnym momencie – ani chwili odpoczynku. Jak już odłożyłam aparat na kilka sekund aby odetchnąć to już się cos grzało na pasie. Ciężki żywot spottera – cały dzień się musi opalać, siedzieć na świeżym powietrzu, jeść kabanosy i pić piwo 🙂 przekichane 🙂

Nagle moje rozmyślania przerwała polska Fka i jej flary przecinające słońce.. Piękna sprawa! Na Ostravie nasza Fka pokazała się z bardzo dobrej strony, latała dobrze, zdjęcia wyszły, można powiedzieć, że jestem zadowolona. Po polskim akcencie na niebo wdarli się ponownie Szwedzi, czeska Grypa z flarami i Belg ‘Vador’. Vador i tym razem nie zawiódł. Świetnie kręcił, szalał dymem i palnikiem i flarami ( tak, znów flary ). Po raz kolejny mogę mu się ukłonić. Kolejną mega sprawą był przelot kilku palniczków naraz. KILKA NARAZ. Szwedzi latali z Duńczykiem i Finem. Niesamowite uczucie i ten cudowny huk towarzyszył im aż zniknęły z pola widzenia. Po tych maszynach wróciliśmy do auta. Reszta niedzieli minęła pod znakiem pakowania się, pożegnań z wieloma osobami i piwka – w Albrechtickach w lokalnym barze na zimniutkie czeskie piwko. Po kolacji i wesoło spędzonej niedzieli położyliśmy się spać.

Jak to mówią – wytrwali zostają do końca – zostajemy na poniedziałkowe odloty. W poniedziałek rano razem z Kaziem pojechaliśmy na dach na odloty. Za niewielką opłatą jest możliwość focenia na terenie aeroklubu na ich dachu. Fajna sprawa, wszystko ze słoneczkiem, miejsca siedzące w pierwszym rzędzie. Dołączyli do nas również koledzy z EPML. Super dzionek, miłe towarzystwo, piękne maszyny. Szkoda tylko, że trzeba było już wracać. Palniki żegnały nas w promyczkach słońca, ostatnie fotki do kolekcji. Bardzo mile zaskoczyła nas polska część odlotów. Fki z Iskrami w szyku pożegnały nas w Ostravie. – dzięki panowie. Na sam koniec po godz. 14:30 miał odlatywać Globemaster – kolos, na który najbardziej czekał Bartek 🙂 po odlocie pochowaliśmy sprzęt i ruszyliśmy w drogę do domu.

Na trasie szybkie jedzonko, wucet i dalej sru do domciu. W domkach byliśmy w granicach 20:00. Osobiście nie miałam sił nawet przerzucać fot na kompa, szybko prychol i amen, padłam jak trup.

 

Podsumowując..

Powiedzcie proszę jak tu nie kochać Ostravy ?! Nie wiem jak reszcie ale mnie te pokazy wynagrodziły wiele deszczowych i pochmurnych dni z innych pokazów. Pogoda na dwa najważniejsze dni weekendu siadła rewelacyjnie, uśmiałam się za wszystkie czasy, zdjęcia, towarzystwo i chwile z tymi wszystkimi ludźmi – bezcenne. Kolejne i niestety ostatnie pokazy tego roku oceniam celująco. Dziękujemy wszystkim za te kilka dni zabawy, piwka i innych „śmieci” 😀

 

Pozdrowionka, Karolcia.

 

Bartek:

Karolina:

Paweł H.:

Paweł S.: