NATO DAYS 2017 – jaka pogoda takie pokazy

Z pogodą nie wygrasz. O prawdziwości tego powiedzenia tym razem boleśnie przekonali się ci, którzy ostrzyli sobie zęby na tegoroczną edycję Dni NATO. Choć impreza w Ostrawie trwała planowo – przez cały weekend – to można powiedzieć, że skończyła się zanim się na dobre zaczęła.

W sobotę tłumy ciągnące na Letiště Leoše Janáčka (LKMT) w Mošnovie powitał deszcz i ciemne chmury, które w ciągu dnia opadały coraz niżej. W efekcie maszyny, które przecież nie wzbijały się szczególnie wysoko, co chwila niknęły w gęstych szarosinych kłębach. Po południu czary goryczy dopełnił, przerwany usterką jednej z maszyn, pokaz Mirage’y francuskiej grupy Couteau Delta i odwołany pokaz Saudi Hawks – reprezentacyjnego zespołu akrobacyjnego Sił Powietrznych Arabii Saudyjskiej. Jeszcze gorzej było w niedzielę. Rano bez zapowiedzi organizatorzy zdjęli program dnia, by po pewnym czasie opublikować nową wersję okrojoną do śmigłowców i pokazów naziemnych. Poza tym ocalał przelot słowackiego rządowego Tu-154. Kolejny pożegnalny. Gorzej być chyba nie mogło.
Na szczęście samoloty, by wziąć udział w pokazach, muszą na docelowe lotnisko przylecieć i z niego wrócić, wtedy zaś aura była dla nas o wiele łaskawsza. Paweł stacjonował pod płotem od czwartku, zaś Bartek z Karoliną przyjechali w piątek. Wszyscy postanowiliśmy zostać aż do poniedziałku do odlotów aby jakoś zrekompensować słaby weekend. Oczywiście doczekaliśmy się błękitu, a starty i przeloty były bardzo zacne. 
 
Tekst: Paweł Skiba + Bartosz Kolanko