Niczym z filmów zachodnich

Kosztem ponad 6 milionów złotych pochodzących głównie z funduszy europejskich, zmodernizowana została baza Lotniczego Pogotowia Ratunkowego Sanok – Biała Góra. Ci, którzy znali jej wcześniejszy wygląd, przecierają oczy ze zdumienia. – Było tak siermiężnie, wręcz okropnie. Teraz jest jak na zachodnich filmach – mówią.

Zbigniew Zieliński wiele lat  przepracował w śmigłowcowej służbie ratownictwa medycznego w Sanoku jako mechanik, łatwo mu więc porównać tamtą bazę z tą dzisiejszą. – To dwa różne światy. Wystarczy porównać wyciąganie śmigłowca z hangaru, kiedyś siłą mięśni po nierównych betonowych płytach i dziś naciśnięciem przycisku na pilocie, które sprawia, że podnoszone drzwi hangaru się otwierają, a śmigłowiec wyjeżdża na specjalnej platformie na miejsce startu. Dziś hangar jest ogrzewany do temperatury pokojowej, wcześniej, w zimie, ściskał w nim mróz i w takich warunkach trzeba było dokonywać wszystkich czynności związanych z obsługą śmigłowca, łącznie z naprawami. Nie mogę się tym nacieszyć, co teraz mamy. Aż się do domu nie chce iść – mówi pan Zbigniew.

Zupełnie nie dziwi się temu dyrektor regionu „południe” Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Krakowie Marian Kowalczuk. – Znałem dobrze dotychczasową bazę, gdyż wielokrotnie w niej bywałem, latając w niej jako pilot. Każdy kto w niej przebywał, a teraz wejdzie do tej nowej, mówi: „to jest inny świat!” Bo jest inny. Jest to niewątpliwie najnowocześniejsza baza LPR w Polsce, a jeśli ją do końca urządzimy, wyposażymy, zasadzimy kwiaty i wyrównamy trawkę, będzie także najpiękniejszą – twierdzi z przekonaniem.

 

Pierwsza prezentacja

 

Podstawowym elementem architektury bazy jest piękny, obszerny hangar, z przyklejonym do się i tworzącym z nim jedność pomieszczeniem operacyjnym. Zaplecze hangaru tworzą przeróżne pomieszczenia m.in.: magazyn butli z tlenem, magazyny medyczne, tlenownia, serwerownia, pomieszczenie dla mechaników, szatnie, łazienki, sanitariaty. Pomieszczenie operacyjne jest klimatyzowane, z kolei hangar posiada ogrzewanie gazowe. Na zewnątrz znajduje się bardzo nowoczesny obiekt stacji paliw, umożliwiający bezpośrednie tankowanie śmiglowca. Zabezpieczenia elektroniczne uniemożliwiają pobranie paliwa osobom nieupoważnionym. Hangar połączony jest przewiązką z obiektem socjalnym, w którym znajduje się pięć pokoi 1 i 2-osobowych typu hotelowego  z węzłami sanitarnymi, przeznaczonymi dla personelu latającego oraz obszerna świetlica z przylegającym do niej aneksem kuchennym. Ze świetlicy prowadzi wyjście na przepiękny, zadaszony taras, z widokiem na San. Zabezpieczeniem zmodernizowanej bazy jest trwałe, estetyczne ogrodzenie z bramą wejściową (też obsługiwaną na pilota), a dodatkową jej  ozdobą są trakty piesze.

Na terenie bazy wyznaczono główny punkt lądowania śmigłowca, a jest nim platforma, która po szynach  przemieszcza się w kierunku hangaru i z powrotem. Śmigłowiec, po wylądowaniu, w krótkim czasie może znaleźć się w hangarze, którego olbrzymie wrota otwierane są i zamykane także za pomoca pilota. Obok wyznaczonego na platformie miejsca, znajduje się jeszcze jedno miejsce,  wyposażone w specjalne lampy, a przeznaczone do lądowania w nocy, bądź w warunkach bardzo złej widoczności. – Lampy pozwalają prowadzić śmigłowiec po określonej ścieżce, w określonym pasie i na określonej wysokości. Dzięki nim  łatwo jest i bezpiecznie wylądować o każej porze i w każdych warunkach – zapewnia Eugeniusz Lal, dyżurny pilot, rodem ze Świdnika.

Kiedy 20 lipca odwiedzamy „nową” bazę LPR, trwają jeszcze prace porządkowe. Wszystko układane jest na swoje miejsca, ścierane są kurze, polerowane mebelki. W niczym nie zakłóca to  działań ratowniczych. Te są najważniejsze. – W związku z pracami modernizacyjnymi przez pewien czas nasz śmigłowiec  przebywał w Rzeszowie, ale jak tylko udało się stworzyć warunki do lądowania i obsługi, z radością i utęsknieniem przyjęliśmy go w jego nowym, pięknym domu – mówi kierownik bazy Stefan Zubel. – Jest czas wakacji, więc dużo latamy. Dominują loty ratunkowe, ale nie brakuje także transportów chorych do różnego rodzaju szpitali i klinik. Latamy głównie w Bieszczady, chociaż wczoraj byliśmy wzywani do zdarzenia w okolice Nowego Sącza. – uzupełnia swą wypowiedź pan Stefan. O tym, że latanie i ratowanie jest najważniejsze i że to dla niego powstała nowa, piękna baza, przekonujemy się już po chwili, gdy w bazie meldują się dwaj piloci z Krakowa, którzy przyjechali, aby pełnić swój dyżur.

 

Gdyby tak w całej służbie zdrowia…

 

Nie czekając na uroczyste  przecięcie wstęgi  zmodernizowanej bazy, już dziś bijemy gromkie brawa kierownictwu Lotniczego Pogotowia Ratunkowego za dostrzeżenie Sanoka i energiczne działania, które doprowadziły do znakomitego efektu. Oklaski należą się wykonawcom – rzeszowskiej firmie ECORES, która pokazała, że  nie tylko wie co znaczy jakość i terminowość, ale potrafiła także prowadzić prace podczas normalnego  funkcjonowania bazy. Slowa uznania należą się także całej obsłudze bazy, która szybko nauczyła się współżyć z brygadami remontowymi, tolerując się nawzajem. Dziś wespół mogą cieszyć się z osiągniętego efektu.

Zmodernizowana kosztem ponad 6 milionów zlotych  baza LPR w Sanoku jest jeszcze jednym dowodem jak ogromny  postęp poczyniono w dziedzinie ratownictwa medycznego. W Sanoku widać to wyraźnie. Najpierw powstał Szpitalny Oddział Ratunkowy, jeden z najnowocześniejszych na Podkarpaciu. Wkrótce po nim pojawiły się dwie nowe karetki specjalistyczne  tzw. erki, a w nich kadra wykwalifikowanych ratowników medycznych. Potem wydarzeniem było lądowanie w bazie na Białej Górze nowiutkiego Eurocoptera, jednego z dwudziestu trzech, które w lotniczym ratownictwie RP zastąpiły wysłużone rosyjskie  MI-2. Dużym zaskoczeniem było także powstanie lądowiska dla śmigłowców przy szpitalu specjalistycznym w Sanoku. Był to pierwszy taki obiekt w województwie podkarpackim. Kolejnym krokiem zmierzającym do postępu w dziedzinie ratownictwa medycznego jest właśnie modernizacja bazy LPR. Możemy być dumni, że nadajemy ton tym przemianom. A czynimy to, gdyż jesteśmy świadomi jak bardzo jest to ważne dla mieszkańców, jak również dla gości odwiedzających nasz region. Jeśli mamy ambicje być turystyczną mekką, to jedno z pierwszych pytań stawianych przez potencjalnych przybyszów brzmi: a jak jest u was z bezpieczeństwem? Chcą się czuć bezpieczni i takie jest ich prawo!

Tekst: Marian Struś
(Tygodnik Sanocki)

Zdjęcia: Artur Kucharski