Ostra jazda w centrum miasta

Red Bull Air Race to impreza, której nie trzeba przedstawiać, ale warto powiedzieć, że to coś więcej niż wyścigi powietrzne. Kolejna w tym sezonie edycja odbyła się w Budapeszcie, oczywiście nie mogło nas tam zabraknąć.

Do stolicy Węgier wybraliśmy się na jeden dzień, a w zasadzie na kilka godzin. Z Krosna wyjechaliśmy o godz. 5:30 i o 10:30 zaparkowaliśmy auto w Budapeszcie pod Wzgórzem Zamkowym. Do mostu Łańcuchowego pod którym przelatują piloci rozpoczynając swoją rundę mieliśmy zaledwie 300 metrów.

Wczesna pora pozwoliła nam na spokojne zaplanowanie, skąd i kiedy będziemy fotografować. Swoistą rozgrzewką przed finałową rundą były wyścigi klasy Challanger, w której bardzo wysokie drugie miejsce zajął urodzony w Rzeszowie Łukasz Czepiela. 

Po kilkunastu minutach przerwy nad Dunajem pojawił się Bölkow BO-105, to mogło oznaczać tylko jedno. Zaczyna się ostra jazda bez trzymanki. Spod mostu Łańcuchowego jak strzała wyleciał Corvus CA-41 Racer. Za sterami tej maszyny zasiadał pomysłodawca wyścigów Red Bull Air Race Węgier Péter Besenyei. Jego pokaz był niesamowity. Ciasne i bardzo dynamiczne zwroty, którym towarzyszyły ogromne przeciążenia, robiły na tłumach ogromne wrażenie. Warto dodać, że pokaz był wykonywany niezwykle nisko i nad korytem rzeki w samym centrum miasta. Ciekawe co by na takie show powiedzieli inspektorzy z ULC 🙂 Pokaz ten był tylko preludium do wyścigów w klasie Master.

Dla kogoś kto jest przyzwyczajony do oglądania pokazów lotniczych wyścigi mogły by się wydawać nudne. Tak, nudne. Piloci latali po tym samym torze, wykonując te same manewry. Po kilkunastu przelotach taki widz mógłby być znudzony. Ale nie my 🙂 Zamiast siedzieć w jednym miejscu co kilkanaście minut zmienialiśmy lokalizację szukając różnych kadrów. Nie było to łatwe zadanie, bo podczas finałowych wyścigów brzegi Dunaju są bardzo mocno oblegane przez turystów z całego świata. W tym tłumie spotkaliśmy bardzo miłego mieszkańca Niemiec, który był po raz pierwszy na imprezie lotniczej i zadeklarował, że w sierpniu zobaczymy się na SIAF w Słowackim Sliaciu. 

Nie będę się tutaj rozpisywał o tym, kto i jakie miejsce zajął, bo od tego są oficjalne tabele wyników. W przewie między dwoma seriami klasy Master, Red Bull zaprezentował nam swoją flotę samolotów zabytkowych, ale i nie tylko. W powietrzu nie zabrakło akrobacji na śmigłowcu Bölkow BO-105, czy pokazu pary samolotów odrzutowych Dassault/Dornier Alpha Jet.  Finałowa runda była kolejną dawką niesamowitych emocji, nie tylko dostarczanych przez pilotów, ale również „walki” o dobre miejsce do zrobienia przyzwoitej fotki. 

Podsumowując: Jeśli planujecie wyjazd w przyszłym roku na baseny termalne na Węgrzech to zróbcie to tak, żeby zbiegło się to z kolejną edycją wyścigów. Gwarantuję wam, że cała rodzina będzie się świetnie bawić i każdy znajdzie coś dla siebie. Podczas tego weekendu na brzegach Dunaju oprócz samych zawodów można zobaczyć: pokazy break dance, trialu rowerowego, gimnastyki akrobacyjnej, pokazów żongerki piłkarskiej i wiele innych…

Artur Kucharski


Zdjęcia: Artur Kucharski 


Zdjęcia: Tomasz Dąbrowiecki