Po prostu klasyka, czyli…

Małopolski Piknik Lotniczy w Krakowie. Była to już XII edycja tej imprezy, która jest wyjątkowa z wielu powodów… 

Dlaczego piknik w Krakowie jest wyjątkowy? Bo: odbywa się w największym muzeum lotnictwa w Polsce. Bo: Piloci wykonują pokazy w centrum miasta, latając niemal między blokami mieszkalnymi i żurawiami budowlanymi. Bo: oprócz pokazów w powietrzu można zwiedzić muzeum i obejrzeć ponad 200 statków powietrznych. Bo: według telewizji CNN, Muzeum Lotnictwa Polskiego jest w pierwszej dziesiątce najlepszych muzeów lotnictwa na świecie.

Do Krakowa wybraliśmy się w niedzielę z samego rana, podróż przebiegła bez problemów, a nasz spotterski fart umożliwił zaparkowanie samochodu przed samym wejściem do muzeum. Po spotkaniu się z oficerem prasowym i odebraniu akredytacji zajęliśmy się oglądaniem eksponatów. Dobrze, że mamy erę aparatów cyfrowych, bo w przeciwnym razie zużylibyśmy kilkanaście klisz, na same zbiory MLP. Pogoda na początku była bezlitosna, żar lał się z nieba i wszyscy na górce spotterskiej mocno narzekali temperaturę. „Ktoś na górze” chyba miał dość słuchania tych żali i zafundował mocne ochłodzenie w postaci godzinnej ulewy. Spędziliśmy ją w hangarze podziwiając piękne Polskie szybowce, z czasów gdy nasz kraj był potęgą w dziedzinie Otto Lilienthala. Gdy na niebie znowu pokazało się słońce, wróciliśmy na górkę, a organizatorzy wznowili pokazy.

Przez cały dzień na Krakowskim niebie mogliśmy oglądać masę pięknych klasyków lotnictwa, których niewątpliwą gwiazdą był P-51D Mustang, wyprodukowany w 1945 roku. Nie będę rozpisywał się o pokazach indywidualnych, bo ten tekst nie miałby końca. Pooglądajcie lepiej zdjęcia, albo za rok wybierzcie się z nami do Krakowa.

Artur Kucharski


Zdjęcia: Bartek Kolanko


Zdjęcia: Paweł Hawrot


Zdjęcia: Artur Kucharski