Podniebne akrobacje z Tatrami w tle

Ze względu na swoje położenie lotnisko w Nowym Targu słusznie nazywane jest najpiękniejszym lotniskiem w Polsce. W ostatni weekend mogliśmy to sprawdzić na własnej skórze, a raczej własnych matrycach. 

Czy można sobie wymarzyć lepsze tło dla pokazów lotniczych niż góry? Chyba nie. A jeśli tymi górami są Tatry, czyli najwyższe pasmo górskie w Polsce, jesteśmy niemal pewni że nie ma lepszej scenerii… przynajmniej w naszym kraju.

W drogę do Nowego Targu wybraliśmy się o 6 rano. Pogoda zapowiadała się dobra, a nasze twarze były coraz bardziej uśmiechnięte im większe stawały się, widziane na horyzoncie, Tatry. Gdy tylko dotarliśmy na miejsce zgłosiliśmy się do biura pokazów po akredytacje, które wydał nam nasz dobry znajomy Daniel. Umożliwiły nam one wejście do strefy spotterskiej, skąd mieliśmy mieć świetny widok na pas startowy i strefę pokazów. No właśnie mieliśmy mieć… Na nasze nieszczęście po lewej stronie był usytuowany punkt gdzie turyści wsiadali do dwóch samolotów Cessna 172 by odbyć lot widokowy. I przez cały dzień właśnie te ślicznotki skutecznie zasłaniały widok na pas. Na szczęście organizatorzy zadbali o podest, dzięki któremu jakoś dawaliśmy radę fotografować starty i kołowania.

Humory poprawił nam Daniel, który przyniósł informację, że tuż obok nas zostanie przepakowana gwiazda pokazów. „Alien Tiger” bo o nim mowa. To śmigłowiec Mi-24 V Hind E czeskich Sił Powietrznych w specjalnym malowaniu. Zostało ono przygotowane na tegoroczne ćwiczenia pn. NATO Tiger Meet. Tegoroczne manewry odbywały się w hiszpańskim mieście Saragossa.

Fot. Bartek Kolanko

Fot. Bartek Kolanko

Drugą wiesienką na torcie był odrzutowy Aero L-29 Delfin, który pierwszy raz w historii operował z trawiastego lotniska w Nowym Targu. To był widok… Spod kół lądującego odrzutowca zazwyczaj wydobywają się kłęby dymu, a tym razem widzieliśmy kępy trawy. Coś wyjątkowego.

Tego dnia w powietrzu mieliśmy okazję zobaczyć całą masę techniki lotniczej. Były samoloty sportowe, repliki, oldtimery, śmigłowce bojowe, wiatrakowce na balonach kończąc.

Naszą uwagę najbardziej przykuły podniebne szaleństwa Artura Kielaka, Uwe Zimmermanna i Zoltána Veresa. To co oni wyprawiają ze swoimi samolotami… trzeba zobaczyć na żywo. Żadne zdjęcie i żaden film nie oddadzą tego co dzieje się w powietrzu.

Oprócz wyczynów solistów mieliśmy okazje zobaczyć pokazy grupowe w wykonaniu Formacji 3at3, krośnieńskiej Cellfast Flying Team oraz TWISTER AEROBATICS. Ci ostatni latali tak świetnie, że aż odłożyłem aparat i z podziwem oglądałem ich pokaz. Te niesamowicie ciasne pętle, perfekcyjnie wykonywane zakręty i minimalna separacja między samolotami. Do tego samoloty sylwetką przypominające legendarny Supermarine Spitfire... mistrzostwo. Żałuję, że nie zaczekałem na ich nocny pokaz, w który urozmaicony był flarami i oświetleniem samolotów.

Nie zabrakło oczywiście ciężkiego kalibru jakim są latające czołgi Mi 24. Oprócz niesamowicie wymalowanego czeskiego śmigłowca mogliśmy zobaczyć parę polskich „Hindów” z Inowrocławia. Wspólny taniec tych zielonych olbrzymów z Tatrami w tle to jest coś co każdy fan lotnictwa powinien zobaczyć.

Warto wspomnieć o jeszcze jednym dynamicznym pokazie, który przeciwwagą dla głośnych maszyn akrobacyjnych czy bojowych śmigłowców. Cichutki, biały górnopłat, żwawo wywijający na niebie. Solo przy którym można było odpocząć i nacieszyć oko dostojnością z jaką porusza się na tle gór. Chodzi oczywiście o pana Jacka Stachonia i jego Czajkę. Brawo!

Artur Kucharski


Zdjęcia: Bartek Kolanko


Zdjęcia: Karolina Guzek


Zdjęcia: Bartosz Kwilosz


Zdjęcia: Paweł Hawrot


 

Zdjęcia: Artur Kucharski