Spotting na EPWA

Długo planowany wypad do Warszawy stał się faktem. Z Krosna do Rzeszowa Bartek z Karolą ruszyli już po 20 gdzie spotkali się z Maćkiem. Chwilę po 23 na dworcu lokalnym zajęli miejsce w autokarze Polski Bus, gdzie spędzili kolejne 5 godzin i 15 minut. Po dojechaniu na miejsce zastała ich jeszcze noc, więc zaopatrzyli się w ostatnie potrzebne rzeczy, oraz podjęli decyzje o środku transportu na lotnisko, gdzie padła decyzja o taksówce. Krótko przed 7 byli już w okolicy palucha, gdzie w drodze na dokładną miejscówkę mieli okazję obserwować już pierwsze poranne odloty na tle budzącej się Warszawy.

Po dotarciu na Paluch zastała ich jednak dosyć niemiła sytuacja, gdyż wiatr zmienił kierunek a co idzie zatem inaczej odbywały się operacje lotnicze. Przed ich przyjściem starty odbywały się z pasa 15, a lądowania z 29, teraz już starty były wykonywane z 29, lądowania z pasa 33. Mimo wszystko zaczęli solidnie działać, a co jedna startująca i lądująca maszyna sprawiała uśmiech na ich twarzach, gdyż większość z nich stanowiły maszyny, które jeszcze nie mieli w kolekcji. Zdjęć przybywało, a jedyne co wtedy mogło popsuć humor to tylko pogoda.

No i niestety… Mimo, iż w prognozach nie było planowanego opadu, deszcz jednak się pojawił. Nasz grupowy „meteorolog” Maciek szybko jednak pocieszył wycieczkę dobrą informacją, bo deszcz jeszcze przed 10 miał zniknąć. Po ustąpieniu opadów powietrze nieco się oczyściło, co było dobrym prognostykiem dla dobrych zdjęć , gdyż w drodze do lądowania był już 777 Emirates i Boeing 787 Dreamliner LOT-u wracający z Tokio.

Wreszcie pojawił się pierwszy z nich, Emirates, którego do tej pory mieli okazję podziwiać nad sobą na wysokości 10 kilometrów, gdyż lata on regularnie nad Krosnem i okolicami właśnie ze Stolicy. Chwilę po nim wylądował Dreamliner, zdjęcia ucieszyły całą grupę niezmiernie. I gdy nie zanosiło się na jakąś większą ciekawostkę, to w tym właśnie momencie Maciek sprawdzając radar poinformował iż dzisiejszy Qatar z Dohy wykonuje Airbus A320 w malowaniu sojuszu One World. Już pół godziny później wszyscy cieszyli się ze świetnych zdjęć przewoźnika z Bliskiego Wschodu. Czas mijał, a grupa w doskonałym humorze robiła swoje. Ale to co stało się kilka minut po 13 wzbudziło w nich tyle szczęścia, że chęć do zdjęć skoczyła o 100 poziomów w górę. A co było tego powodem ?

Znów zmiana pasa na stary z 15, a lądowania na 11. Co się zatem z tym wiązało? Piękne profile i maszyny, których gazy wylotowe na tle terminala pasażerskiego, za którym wznosiły się takie budynki jak PKiN czy Złota 44 nadawły niesamowitego uroku. Wśród startów zapowiadał się powrotny Emirates, więc była szansa na lepsze uwiecznienie tego operatora, gdyż lądował jeszcze gdy na niebie panowały chmury. Zdjęciami nie da się tego opisać jakie uczucie powoduje start takiego kolosa jak 777. Odgłos i jego rozmiar przyprawia o ciarki i tak też było wśród EPKR-owców.

Dzień powoli udawał się ku końcowi, więc i nasi spotterzy powoli zaczynali już myśleć o powrocie. Kilkanaście minut przed zachodem niebo rozpogodziło się do bezchmurnego, a padające na startujące maszyny światło powalało z nóg. Tuż po 15 ostatnie dwie maszyny, czyli 737-500 Belavia i A321 Turkish i na nich kończymy ten udany dzień. Grupa udaje się na zasłużony obiad w okolice śródmieścia i tam też spędza czas, aż do północy. Chwilę przed północą wsiadają do Polskiego Busa i wracają z Warszawy, zmęczeni, ale szczęśliwi docierają krótko po 5 rano we wtorek do Rzeszowa, tam Maciek udaje się do mieszkania, gdyż teraz jak wiecie studiując w Rzeszowie, tamtejsze lotnisko ma cały czas na oku i żadnej ciekawej maszyny nie przepuści, a Karolina i Bartek już na finalnej trasie podróżują busem do Krosna.
Podsumowując, 800km ogółem, w sumie około 3000 zdjęć, przygoda wspaniała, lotnisko bardzo przyjemne, gorąco polecamy w wolnej chwili spotting w Warszawie!


Zdjęcia: Bartek Kolanko


Zdjęcia: Maciek Żółkoś