Weekend pełen niespodzianek

W zeszłym tygodniu uczestniczyliśmy w 100-leciu Belgijskich Sił Powietrznych. Jak przystało na kraj Europy zachodniej impreza zorganizowana została perfekcyjnie. Oprócz mnogości prezentowanych maszyn czekały na nas miłe niespodzianki.

 

Czwartek

Na wyjazd do Kleine-Brogel zdecydowaliśmy się już w zimie jak tylko został ogłoszony termin imprezy. Wiedzieliśmy od razu że są to pokazy, których nie możemy przegapić.

W liczącą blisko 1400 km podróż wybraliśmy się w czwartek wczesnym rankiem. Po dojechaniu na lotnisko w Pyrzowicach i szybkiej odprawie zajęliśmy miejsca na pokładzie „różowej landrynki” A320  linii WIZZ Air o rejestracji HA-LWB. Półtora godziny później byliśmy w holenderskim Eindhoven. W drodze na parking gdzie czekał na nas wynajęty samochód, usłyszeliśmy znajomy huk. Był to startujący F-16 Holenderskich Sił Powietrznych z włączonymi smugaczami, który po nawrocie wykonał niski przelot z włączonym dopalaczem. W taki sposób Koninklijke Luchtmacht przywitało ekipę EPKR Spotters.

Będąc na EHEH nie odmówiliśmy sobie wizyty na dachu parkingu wielopoziomowego, który jest idealną miejscówką dla spotterów.  Gdy każdy z nas przestrzelił już swój aparat wsiedliśmy do auta i udaliśmy do belgijskiej miejscowości Lommel, w której zarezerwowaliśmy noclegi. Siedząc przed domkiem, przy zachodzącym słońcu i schłodzonych napojach, znowu usłyszeliśmy huk. Tym razem przeleciała nad nami formacja samolotów Aplha Jet. Była to francuska grupa akrobacyjna Patrouille de France trenująca przed sobotnim pokazem.

 

Piątek

Pobudka o 6 rano, śniadanko i w drogę na Spotters Day do bazy Belgijskich Sił Powietrznych w Kleine-Brogel. Baza należy do 10 Taktycznego Skrzydła wykorzystującego samoloty wielozadaniowe F-16AM/BM MLU. Jest to jedna z ważniejszych baz lotniczych w Europie, ponieważ na jej terenie przechowywana jest taktyczna broń jądrowa.

Po dojechaniu na miejsce czekała nas kolejna niespodzianka. Zamiast skierowania nas na parking, mogliśmy wjechać na teren bazy gdzie w centrum prasowym czekała na nas obsługa z akredytacjami i materiałami promocyjnymi. Nie zabrakło również ciepłej kawy, która była nam bardzo potrzebna. Przy wyjściu z budynku czekały na nas busy, których kierowcy rozwozili spotterów i dziennikarzy w wybrane przez nich miejsca. Kto by się spodziewał, że będziemy wożeni po atomowej bazie przez belgijskich żołnierzy. Gdy już dojechaliśmy na płytę lotniska naszym oczom ukazało się mnóstwo pustych miejsc na wystawie statycznej. Oznaczało to tylko jedno! Dziś przyleci większość maszyn! Choć przez pół dnia pogoda nie rozpieszczała i nad lotniskiem wisiały niskie chmury, to piloci palników podgrzewali zimne powietrze. W połowie dnia chmury w końcu ustąpiły i warunki do fotografowania znacznie się poprawiły. Dzięki lepszej pogodzie udało się nam „ustrzelić” w locie takie rodzynki jak portugalskie F-16, czy amerykańskie F-15. Maszyny te zazwyczaj prezentowane są na wystawach statycznych i żeby zobaczyć je w górze trzeba przyjechać na przyloty. Piątkowe popołudnie było obfite w treningi większości pilotów oraz próbę generalną przed Joint Power Demo.

 

Sobota

Początek dnia podobny jak w piątek. Dojazd dobrzy równie bezproblemowy i przyjemny. Po zaparkowaniu auta przy centrum prasowym i odebraniu akredytacji zawieziono nas busem na sam koniec wystawy statycznej. Miejsce to wybraliśmy nie przypadkowo. Brak samolotów przed nosem i odsłonięty pas startowy. Po 30 minutach zachwycania się dobrą miejscówką nadjechała kawalkada samochodów ratunkowych i bojowych lotniskowej straży pożarnej. Zaczęly się ustawiać przed nami, ale na szczęście po chwili przestawiono je kilkadziesiąt metrów dalej i znowu mogliśmy się cieszyć dobrym miejscem.

Ze względu na niską podstawę chmur pokazy w locie opóźniły się o godzinę i program również uległ zmianie. Tuż po oficjalnym rozpoczęciu obchodów 100-lecia Belgijskich Sił Powietrznych chmury zniknęły i zaczęło przygrzewać tak wyczekiwane przez wszystkich słońce. W powietrzu zaprezentowali się wszyscy ujęci w programie na ten dzień, za wyjątkiem słowackiego MiG-a 29 i greckiego F-16. Ich pokazy wypadły z programu ze względu na poranną pogodę i nie można było ich wcisnąć w inne godziny, ze względu na bardzo napięty plan dnia. Nie zabrakło też świetnego pokazu działania sił lądowych i powietrznych nazwanego Joint Power Demo. Ciekawostką był biorący w nim udział czeski Mi-24, odgrywał rolę śmigłowca zabezpieczającego pole walki. Dzień pełen emocji zakończył brytyjski zespół Red Arrows, występując przy zachodzie słońca.

 

Niedziela

Ten dzień postanowiliśmy spędzić nieco inaczej. Oczywiście z lotnictwem w roli głównej. Wybraliśmy się do Amsterdamu na lotnisko Schiphol, ale to materiał na osobną relację, którą opublikujemy już niebawem.

Tekst i zdjęcia:
Artur Kucharski