Zabrakło tylko Iskry

Miesiąc temu, kiedy wróciliśmy z Ostravy, byliśmy pewni, że to była ostatnia impreza lotnicza w tym sezonie. Myliliśmy się – i dobrze. Okazało się, że na EPAR organizowana jest Lotnicza Sobota w Arłamowie. Choć kaliber imprezy całkiem inny, to musieliśmy tam być.

Na miejscu czekał pan Wiesław „Baca” Antolak, który zaprosił nas na wieżę, gdzie w ciepełku  mogliśmy poczekać na pierwszych gości. Pogoda nie zapowiadała się zbyt ciekawie, ze względu na mgłę i niską podstawę chmur, kilka maszyn zrezygnowało z lądowania i wróciły na do domu, my nie odpuszczaliśmy i czekalismy dalej.  Tuż po godz. 9 mimo kiepskich warunków jako pierwsza na EPAR wylądowała znajoma nam Cessna F150L (SP-TAK). Zaraz za nią nad lotniskiem pojawiło się kilka maszyn, ale ze względu na pogorszenie się warunków musiały wrócić na swoje lotniska, m. in. do Krosna. Pogoda nie poprawiała się, ale nudno nie było. Czas umilał nam swoimi lotniczymi wspomnieniami „Baca” zawodowy pilot. Były wojskowy, dawniej oblatywacz samolotów naddźwiękowych.

W końcu pogoda odpuściła i około godz. 12, na pasie zaczęły siadać kolejne samoloty, a jedynym śmigłowcem był Robinson R-44 Raven II  (SP-SVV). Pełnił on rolę powietrznej taksówki, między lotniskiem a hotelem w Arłamowie. Główną atrakcją tego dnia miał być przylot i pokaz w powietrzu samolotu TS 11 Iskra  (SP- YLL) należącej do Fundacji Legendy Lotnictwa. Niestety ze względu na złe warunki atmosferyczne, wyczekiwana przez wszystkich maszyna nie przyleciała. Brak jedynego samolotu odrzutowego zrekompensował nam Artur Kielak wraz ze swoim XtremeAir XA-42 (SP-TOL). Pilot już na dzień dobry zaprezentował serię niskich przelotów i ciasnych nawrotów. Jego przylot wywołał poruszenie wśród publiczności i zaraz po zaparkowaniu fury pilot został otoczony przez sporą grupę ludzi. Na sam koniec lotniczego dnia zajęliśmy miejsca w kabinie samolotu  Beech A23 19 Sport (SP-FGW),  dzięki uprzejmości pana Wiesława mogliśmy się z nim oderwać się od ziemi.

Choć impreza w Arłamowie nie była piknikiem lotniczym z pokazami w powietrzu, a raczej zlotem dobrych znajomych. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku zostanie powtórzona i przerodzi się w coroczny piknik lotniczy, bo warunki ku temu są, a urok tego miejsca, przyciągnie na pewno wielu fanów awiacji.

 Artur Kucharski


Zdjęcia: Paweł Hawrot


Zdjęcia: Mateusz Świerk


Zdjęcia: Artur Kucharski